pijak i ćpun
To było kilka lat temu. Na prośbę pracownika socjalnego pojechałem do jednego z poznańskich pustostanów. W piwnicy leżał człowiek. Człowiek, a nie pijak i ćpun. Nie miał świadomości w jakiej sytuacji się znajduje. Nie mógł się ruszyć. Jak się później okazało miał ranę na nodze wygryzioną prawdopodobnie przez myszy i szczury. Leżąc w piwnicy przywitał się serdecznie, uśmiechnął się i powiedział: „Zrobię Ci herbatę w drugim pokoju”. Nie miał pojęcia co się z nim dzieje. Wezwaliśmy pogotowie. Przyjechała karetka. Sanitariusz podszedł i zapytał: „Pomóc Panu?”. W mojej ocenie pytanie nie na miejscu skoro widział, że człowiek (nie pijak i ćpun) potrzebuje pomocy.
Człowiek odpowiedział z uśmiechem: „Nie potrzebuje pomocy”. Widać było, że sanitariusz się ucieszył. Być może dlatego, że od człowieka śmierdziało, a przecież nie chciał przewozić Go karetką do szpitala, bo w karetce również byłby nieprzyjemny zapach. Wyciągnąłem wtedy telefon i powiedziałem: „Albo Go zabierzecie, albo nagram wszystko i wrzucę w internet”. To człowiek, który potrzebuje pomocy. Sanitariusze wzięli z karetki worek foliowy w którym przewozi się zwłoki. Razem podnieśli człowieka na worek i we czterech wynosili Go z piwnicy.


Leje nam po klatkach schodowych
Kolejna historia wydarzyła się w 2024 roku. Na prośbę Magdy, mieszkanki jednego z poznańskich osiedli, pojechałem na interwencje. Okazało się, że między blokami od dłuższego czasu przebywa człowiek (bezdomny). Pani Magda próbowała mu pomóc. Człowiek ten miał chorą nogę. Bał się iść do lekarza. Noga była w bardzo złym stanie. Człowiek ten myślał, że jeśli pojedzie na SOR to odejmą mu nogę. Przez kilka tygodni chodził ze zranioną nogą. Gdy sączyła się krew zakładał kolejne skarpety. Po rozmowie ze mną człowiek zgodził się pojechać na SOR. Wyjaśniłem Mu, że nawet jeśli noga będzie do odjęcia to musi wyrazić na to pisemną zgodę.
Człowiek ten był szykanowany przez mieszkańców osiedla. W mediach społecznościowych ukazywały się zdjęcia jak załatwia się na klatkach schodowych. Komentarze były bezlitosne. Jestem ciekawy ile osób komentujących Jego zachowanie podeszło do Niego i zaproponowało pomoc. Najłatwiej człowieka zelżyć, skomentować, zmieszać z błotem. To nic nie kosztuje. A pomoc? Tak! Pomoc człowiekowi kosztuje: kosztuje czas, bo musisz poświęcić go na rozmowę, kosztuje empatię, bo musisz wysłuchać i zrozumieć, kosztuje nieprzyjemny zapach, który musisz znieść, bo człowiek ten zaniedbał higienę osobistą, kosztuje wysiłek, bo może trzeba pomóc Mu się przebrać. Co? Dotknąć Go? To zbyt duży koszt! A przecież to człowiek!
Dodam tylko, że Bogu dziękuję za Panią Magdę, która nie wahała się ponieść kosztów, aby pomóc człowiekowi. Pani Magdo kłaniam się nisko!
historie życiem pisane
Jak się zakończyły te dwie historie? Co się stało dalej? Mógłbym Ci o tym napisać. Ale chciałbym, abyś teraz zrobił/a pauzę i zastanowił/a się jak te historie mogły się potoczyć. Czy udało się ich uratować?
……………………………………………………………………………………………………………..
Było dwóch braci. Ojciec podzielił majątek. Jeden wiedział, że drugi z nich jest uzależniony od alkoholu. Zrobił wszystko, aby nie dostał on ani złotówki, bo wiedział, że wszystko straci. Człowiek ten odszedł od rodziny. Nie chciał znać swojego brata. Wylądował na ulicy. Nie miał nikogo. Zaczął zapijać smutki. Spotkaliśmy Go w pustostanie w piwnicy.

Drugi człowiek jest osobą bardzo wykształconą. Zawsze radził sobie w życiu. Założył rodzinę. Coś się stało, jakieś sprzeczki, smutki, nieporozumienia, utrata pracy. Różne puzzle są do złożenia, aby ułożyć Jego historię. Bez względu na to człowiek ten przebywał w Domu Świętego Łazarza kilka miesięcy.
osoba bezdomna to człowiek

Człowiek z pustostanu finalnie trafił do Domu Pomocy Społecznej. Gdy Go zawieziono na SOR czekaliśmy, aż zostanie umyty i zbadany. Niestety nikt Go nie chciał umyć. Przecież to CZŁOWIEK! Zgłosiłem się jako chętny. Wszedłem do specjalnego pomieszczenia całego w kafelkach (tam przyjmują osoby bezdomne do dezynfekcji). Ponieważ była ogłoszona pandemia dali mi skafander. Jeden sanitariusz wszedł razem ze mną. Rozciąłem nożyczkami Jego ubranie. Wypłynęły jego odchody. Wybaczcie mi te szczegóły. Ale to nadal człowiek. Trudno było wytrzymać ten smród. Sanitariusz trzymał wąż z bieżącą wodą, a ja Go wtedy myłem. Patrzyłem na tego człowieka. Miał zamknięte oczy.
Po umyciu Go został zbadany przez lekarza dyżurnego. Informacja: uratowane życie! Człowiek ten miał głęboką hipotermię. Prawdopodobnie leżał długo w piwnicy pustostanu. I to nie było lato. To były chłodne dni. Po kilku dniach zapadł w śpiączkę. Zaczęliśmy się modlić. W międzyczasie lekarze podjęli decyzję o odjęciu nogi. Rana, którą miał zagrażała Jego życiu. Lekarze powiedzieli, że jeśli się obudzi będzie jak warzywo: 60 % mózgu martwego.
Obudził się po kilku dniach. Wszystko kojarzy. Lekarze nie wiedzą dlaczego. Ja wiedziałem, że modlitwa działa cuda. Dzień w którym Go odwiedziłem to był dzień Jego urodzin. Poszliśmy więc do kawiarenki szpitalnej na urodzinową kawę. Człowiek ten finalnie trafił do Domu Pomocy Społecznej. To cud! To kolejne uratowane życie. To człowiek.
Kiedy pojechaliśmy na SOR z chorą nogą okazało się, że noga nie jest do odjęcia. Człowiek ten miał otwartą ranę, która się nie goiła. Aby zatamować krew zakładał kolejne skarpety. Ucisk skarpety sprawił że skarpeta wrosła w ranę. Trzeba było zdjąć wszystkie warstwy i oczyścić ranę. Rany, które miał na nogach były również ranami po nieleczonej róży. Aby mu pomóc człowiek ten trafił do Domu Świętego Łazarza, przebywał u nas kilka miesięcy. Chcieliśmy najpierw wyleczyć nogę. Chodziliśmy do lekarzy. Pani Magda zaangażowała się w pomoc. Przyjeżdżała do Niego w odwiedziny. Jeździła z Nim również do szpitala spędzając tam kilka godzin.
Gdy już noga została wyleczona człowiek ten postanowił opuścić Dom Świętego Łazarza. Wiemy, że aktualnie jest w Schronisku dla osób w kryzysie bezdomności. Ale już nie musi spać na klatce schodowej. Nie musi załatwiać swoich potrzeb pod drzwiami lokatorów. Nie musi słyszeć krytykujących komentarzy. Może zacząć pisać nowy rozdział swojej historii.

To tylko dwie historie z setek osób, które otrzymały naszą pomoc. Historie te pokazują, że osoba w kryzysie bezdomności to przede wszystkim człowiek ze swoją bolesną historią. Każdy z nas popełnia błędy. Każdy z nas może te błędy naprawić. Ale czasami potrzeba pomocy, aby znów zacząć na nowo. Proszę Cię spójrz na osobę w kryzysie bezdomności jak na człowieka, a nie pijaka czy ćpuna.
Na koniec chciałbym Cię prosić o jałmużnę. Abyśmy mogli utrzymać cztery Domy Świętego Łazarza dla mężczyzn i jeden Dom dla Kobiet bezdomnych – Kwiatowy Zakątek Świętej Rity. Człowiek może otrzymać pomoc od drugiego człowieka – realną i konkretną. Nasze Domy mogą istnieć dzięki pomocy Darczyńców. Zatem proszę o pomoc. Darowiznę można wpłacić tutaj. Dziękuję!
Dzień Ludzi Bezdomnych obchodzony jest w Polsce 14 kwietnia.
Jest to nieformalne święto, które ma na celu uwrażliwić społeczeństwo na potrzeby osób bezdomnych.
Zapoczątkował je Marek Kotański.
Wszystkie zdjęcia wykorzystane w tym artykule są własnością Fundacji Dobro się Niesie.


